1 l bulionu warzywnego na kurczaku (odtłuszczonego)
paczka mrożonych krewetek średniej wielkości
6 kawałków trawy cytrynowej
6 listków drzewa cytrynowego
5 cm korzenia galangal (taka różowa odmiana imbiru)
Pęczek zielonej natki kolendry
4 - 6 pokrojonych skośnie papryczek chili (pepperoni)
Puszka grzybków shitake albo po-ku
20 dkg jak nacieńszej fasolki szparagowej
2 nieduże marchewki
6 dymek pokrojonych w talarki
Dwie łyżeczki sosu rybnego (Fish souce)
6 łyżeczek soku z limony
1/2 szklanki soku z cytryny
sos sojowy
sól, cukier
Sposób przyrządzenia
Jedna z najsłynniejszych zup z kuchni tajskiej. Mrożone krewetki najczęściej kupujemy już po wstępnej obróbce termicznej (są różowe). Po wyjęciu z opakowania rozmrażamy i przelewamy wrzątkiem. Następnie skrapiamy sokiem z cytryny i whisky lub brandy.
Trawę cytrynową kroimy w skośne 1 1/2 cm kawałki. Galangal kroimy w plasterki. Grzybki osączamy z sosu z puszki. Kolendrę drobno kroimy. Fasolkę szparagową kroimy w skośne kawałki. Marchewki kroimy w talarki.
Bulion doprowadzamy do wrzenia i dodajemy pozostałe składniki z wyjkatkiem kolendry i papryczki chili. Gotujemy na małym ogniu 1/2 godz. Pod koniec dodajemy kolendrę. Smak doprawiamy papryczką chili, cukrem i sosami rybnym, i sojowym. (Uwaga na papryczkę chili. Ja podaję ją osobno i każdy stołownik doprawia sobie zupę na własnym talerzu i na własne ryzyko). Na koniec do wrzącej zupy dodajemy krewetki. NIE GOTUJEMY bo zrobią się twarde!!!! Jeżeli chcemy zupę uczynić bardziej konkretną, to można dodać pokrojone mięso z kurczaka (tylko chude, bez żadnych skórek) na którym był gotowany bulion.
Zupa ma mieć wyraźny cytrynowy aromat i smak ostro-kwaśny. Ze względu na urozmaicone dodatki w czasie jedzenia znajduje się w niej najróżniejsze smaki. Zresztą nie trafiliśmy w Tajlandii na dwie identyczne zupy Tom Yam. To daje duże pole do uruchomienia własnej kulinarnej inwencji. Można zastosować najróżniejsze warzywa i owoce morza. W ostateczności grzybki po-ku lub shitake można zastąpić boczniakiem lub pieczarkami.
W naszym gronie nazwaliśmy ja "zupką - kacówką" (jak rodzimy barszczyk lub żurek). Zupka jest egzotyczna, ale dla lubiących kulinarne eksperymenty powinna być ciekawym wyzwaniem.
A teraz gdzie te "egzotyzmy" można dostać? Otóż na parterze Galerii Mokotów w Warszawie jest całkiem nieźle zaopatrzony sklep z żywnością orientalną. Można tam dostać m. in. pastę Tom Yam którą od biedy można się "podeprzeć" przy robienu zupy. W innych wększych miastach też można spotkać w supermaketach sklepy, gdzie galanger i trawa cytrynowa nie są już niedostepne.